Koleżanki i Koledzy udało się!
Wspólnie osiągnęliśmy sukces, bo w tym trudnym czasie zebraliśmy ponad 121 tysięcy podpisów poparcia. W pierwszej kolejności bardzo dziękuję moim przyjaciołom z ukochanej Unii Pracy. Współpraca z Wami to dla mnie zaszczyt!
Chciałbym również bardzo gorąco podziękować innym przyjaciołom, z bratniej SLD, którzy jako prawdziwi ludzie prawdziwej lewicy zawzięli się i postawili odgórnym decyzjom władz swojej partii. I zamiast na kandydata kojarzonego z Ruchem Palikota i Twoim Ruchem zbierali podpisy pod moją kandydaturą. To oznaka nie tylko wielkiej służby dla polskiej lewicy, ale również wielkiej odwagi - stanąć w oporze wobec nowych władców dawnego SLD. Chcę Was zapewnić, że w końcu będziecie mieli na kogo zagłosować i nie trzeba będzie wybierać lepszego zła, jak to kazali Wam robić. Na ustępstwa chodził nie będę. Lewicy nie zepsuję. Socjalnych haseł na LGBT nie zamienię. Z PRL-u śmiał się nie będę. Z ludzi odbudowujących Polskę po wojnie szydził nie będę. Z liberałami mi nie po drodze. Lewicę od Twojego Ruchu, Nowoczesnej, Wiosny i PO odróżniam i oddzielam. Ten wspólny sukces to dowód, że stare koalicje SLD - UP nadal obowiązują i nadal są w naszych marzeniach i planach, które być może w następnych latach znów się odrodzą w polskiej polityce. I staną się faktem. Czego życzę Polsce, Polakom i nam wszystkim - polskiej lewicy.
Kaprys dziadziusia
Opole dnia, 21.03.2020 r.
Drodzy Rodacy, Czy wiecie dlaczego wybory prezydenckie muszą się odbyć 10 maja 2020r? Okazuje się, że odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta – bo taki jest kaprys „dziadziusia Jarusia”. Prezes próbuje nas przekonać - Drodzy Rodacy, nie bójcie się koronawirusa, wybierzcie Dudusia, bo takie jest oczekiwanie „dziadziusia Jarusia”.
Ostatni wywiad jakiego udzielił Jarosław Kaczyński w radiu RMF FM wskazuje, że ten Nadprezydent i Nadpremier utracił kontakt z rzeczywistością, co potwierdza Jego propozycja chodzenia z urną wyborczą do ludzi będących w kwarantannie, których może być kilkadziesiąt tysięcy a w niekorzystnych prognozach nawet kilkaset tysięcy osób. Ta sytuacja stwarzałaby zagrożenie dla bezpieczeństwa i zdrowia Polek i Polaków. Taka postawa to już nie nonszalancja w działaniu ale szaleństwo realizowane przez rządzących tylko dlatego, że taka jest wola Jarosława Kaczyńskiego. Obecnie tragedią naszego państwa jest sytuacja, gdy jeden nieodpowiedzialny człowiek, „zbawiciel Jarosław” - Prezes PiS jest wyrocznią dla rządzących, którzy gotowi są bezrefleksyjnie realizować niebezpieczne jego pomysły. Czas powiedzieć dość.
Komentarz
Unii Pracy w Opolu
Apel do Prezydenta i Premiera RP
Apel do Prezydenta i Premiera RP
( do wiadomości Marszałków Sejmu i Senatu RP )
W Polsce powstała sytuacja szczególnego zagrożenia bezpieczeństwa obywateli, która z dnia na dzień się pogarsza. Dochodzi do eskalacji zarażeń śmiertelnym wirusem COVID-19 . Ze względu na rozwijającą się sytuację epidemiczną, zachodzi konieczność przesunięcia wyznaczonych na dzień 10 maja wyborów prezydenckich. Szczyt pandemii dopiero przed nami. Prowadzenie w takich warunkach kampanii wyborczej i samych wyborów przy zachowaniu minimalnych standardów bezpieczeństwa obywateli jest niemożliwe.
Rozmowa z Grzegorzem Andrzejem Niskim – sekretarzem generalnym Unii Pracy ( dla Tak…, ale… ), 10 marca 2020 r.
Unia Pracy i kilka innych partii lewicowych postanowiły wysunąć kandydaturę Waldemara Witkowskiego na urząd Prezydenta RP. Jakie to są te inne partie lewicowe?
Waldemara Witkowskiego poparły zarówno partie polityczne, stowarzyszenia jak i ruchy miejskie i ruch spółdzielczy, a w tym spółdzielczość mieszkaniowa. Do partii, które udzieliły poparcia zaliczają się: Polska Lewica, Socjaldemokracja Polska, Ruch Odnowy Gospodarczej im. Adama Gierka, Krajowa Partia Emerytów i Rencistów, Komunistyczna Partia Polski.
Czy nie było szans, żeby cała Lewica – parlamentarna i pozaparlamentarna wysunęła jednego kandydata, np. Waldemara Witkowskiego?
Szanse były, ale zostały zniweczone przez Włodzimierza Czarzastego, który wraz z partiami Razem i Wiosną stworzyli swoisty „triumwirat ”, podzielili Polskę na strefy wpływów i nie byli zainteresowani współpracą z innymi organizacjami lewicowymi już przy wyborach parlamentarnych w ubiegłym roku. W lipcu 2019 r. byłem głównym negocjatorem Unii Pracy przy zawiązywaniu się nowej lewicowej formuły wyborczej. Przez trzy tygodnie siedziałem w Warszawie, żeby być pod ręką. Dwa razy spotkałem się na Złotej 9 z Włodzimierzem Czarzastym i raz z „triumwiratem ” w pełnym składzie. Nabrałem przekonania, że rozmówcy byli raczej zainteresowani pacyfikacją konkurencji na lewej stronie sceny politycznej, a nie partnerską współpracą. Unia Pracy wychodziła zaś z założenia, że „nie ma wroga na lewicy” i do wyborów powinna nastąpić pełna konsolidacja lewicowych partii, stowarzyszeń i ruchów miejskich, bez żadnych wykluczeń. Wielokrotnie podejmowaliśmy próby porozumienia się z SLD i pozostałymi partiami „ triumwiratu”. Spotykaliśmy się z totalną ignorancją i odrzuceniem. W Unii Pracy uważaliśmy, że ze swoim 28 letnim lewicowym dorobkiem nie zasługujemy na to, żeby nas ktoś wdeptywał w ziemię. Zwłaszcza, że na dole np. w Okręgu Koszalińskim, współpraca z SLD jest dobra, razem robimy wiele pożytecznych przedsięwzięć lewicowych.